|
KAWAŁY I DOWCIPY
"Kawały i Dowcipy Polityczne"
| Część 2
|
[1]
[2]
Dział ten zawiera śmieszne i zabawne kawały i dowcipy. Znajdziecie tutaj przeogromny zbiór kawałów i dowcipów o Kobietach, o Księżach, o Mężczyznach, o Policjantach, o Wariatach, o Więźniach i wiele wiele innych. Co będę Wam pisał, najlepiej sami się przekonajcie... Zapewnimy Wam dobrą zabawę!! Zapraszam i życzę przyjemnego czytania.
*
* * * * * * * * * * * *
Towarzysz partyjny pyta Rektora:
- Towarzyszu Rektorze na którym to roku jesteśmy?
- Na trzecim... - pada odpowiedz.
- Oj guzdrzecie się towarzyszu Rektorze, guzdrzecie.
W Związku Sowieckim ogłoszono konkurs na najlepszy dowcip.
Dla zwycięzców przewidziano trzy nagrody: I - 15 lat łagru, II - 10 lat, III
- 5 lat.
Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego ogłosiło konkurs na
najlepszy dowcip polityczny.
Nagrody: I - 5 lat obozu pracy, II - 4 lata, III - 3 lata.
Przyznanych będzie również kilka nagród pocieszenia - od roku do sześciu
miesięcy obozu pracy.
- Czym się różni Warszawiak od Paryżanina?
- Paryżanin, jak tylko gdzie usiądzie, zaraz opowiada kawały antyrządowe,
natomiast warszawiak, jak zacznie opowiadać dowcipy polityczne, to zaraz
siedzi.
- Czym się różni polskie prawo od amerykańskiego?
- Polskie gwarantuje wolność wypowiedzi, a amerykańskie wolność po
wypowiedzi.
Po rozprawie prokurator, zataczając się ze śmiechu, wpada
do pokoju, w którym siedzą jego koledzy po fachu.
- Co cię tak rozbawiło? - pytają.
- Genialny kawał polityczny.
- Opowiedz.
- Nie mogę. Przed chwilą właśnie za ten dowcip zażądałem pięć lat.
Nauczyciel pyta ucznia:
- Jaką mamy teraz Polskę?
- Ludową.
- Jeszcze jaką?
- Demokratyczną.
- I jeszcze jaką?
- Socjalistyczną.
- A przed wojna jaka była?
- Niepodległa.
Do województwa przyjechał chłop ze skargą:
- W komitecie PPR w powiecie toczy się walka klas między tymi, którzy mają
trzy klasy, a tymi którzy mają cztery...
- Dlaczego Rokossowski został marszałkiem Polski?
- Bo taniej jest ubrać w polski mundur jednego ruskiego niż całe wojsko w
ruskie mundury.
- Co chciałby na gwiazdkę?
- Na którą?
- Na pięcioramienną.
- Nasrać.
Po locie Gagarina rozmawia dwóch Polaków:
- Panie, Ruskie w kosmos polecieli!
- Wszystkie?
- Nie, jeden.
- To co mi pan głowę zawracasz!
Czterech pancernych i psa wysłano do Czechosłowacji wraz z
wojskami Układu Warszawskiego. Pancerni przekroczyli granicę, Szarik nie chciał
iść dalej.
- Jestem pies, nie winia - zaszczekał.
Po wydarzeniach marcowych podniósł się poziom wykształcenia
milicjantów, gdyż spędzili dwa tygodnie na uniwersytetach.
W związku z przyjazdem Papieża w Polsce zabrakło białego
materiału i koronek. Wszystkie zapasy wykupiła SB na komże dla swych współpracowników...
- Co by było, gdyby nagle całą polską milicję
przeniesiono do Związku Sowieckiego?
- W obu krajach natychmiast podniósłby się współczynnik inteligencji.
- Kto budował Biełomorkanał?
- Wały prawobrzeżne sypali ci, co opowiadali dowcipy, a lewobrzeżne ci, co słuchali.
- Dlaczego po zjednoczeniu PPR i PPS i powstaniu PZPR w Polsce
jest zimno, ciemno i mokro?
- Bo rządzi lud, wiecie tylko jedna gwiazda i dwie partie się zlały.
- Dlaczego milicjanci chodzą parami?
- Jeden umie czytać, drugi pisać.
- A dlaczego w ZSRR chodzą czwórkami?
- Dwóch pilnuje naukowców.
- Jaka jest rola związków zawodowych w kapitalizmie?
- Mają bronić robotników przed ustrojem.
- A jaką rolę spełniają w socjalizmie?
- Odwrotną niż w kapitalizmie.
Obowiązuje zakaz kąpieli w Bugu. Gdyby kto zaczął tonąć
i machać rękami, Sowieci mogliby pomyśleć, że są wzywani na pomoc.
Rosjanie podarowali Polakom milion butelek na powitanie 1982
roku. Warunek był jeden: każda butelka ma być podana przez kelnera w mundurze
wojskowym.
- Dlaczego 13 grudnia w TV nie było na dobranoc Pszczółki
Mai?
- Bo nie znaleźli takiego małego munduru.
Dwóch Polaków - to nielegalne spotkanie.
Czterech - to nielegalny wiec.
Dziesięć milionów - garstka ekstremistów.
- Dlaczego rząd Jaruzelskiego strzela do robotników?
- Bo głównym celem rządu socjalistycznego jest zawsze robotnik.
- Dlaczego Jaruzelski w Polsce chodzi w mundurze, a gdy jedzie
do Moskwy, to ubiera zwykły garnitur?
- Bo w Polsce przebywa służbowo, a tam jest u siebie w domu.
- Oj, co to dalej będzie - zastanawia się Jaruzelski, patrząc
na swój portret.
- Nic - odpowiada portret - mnie zdejmą, ciebie powieszą.
Zomowcy dostali rozkaz, by stawić się na zbiórkę tylko z
rzeczami osobistymi. Jeden z nich przyniósł futrynę.
- Nie było rozkazu, żeby przynosić trofea - krzyczy dowódca.
- A piwo czym będę otwierał?
Zomowcy pobili studenta, który na ulicy rozrzucał ulotki. Po
jakim czasie zauważyli, że kartki były puste.
- Dlaczego pan rozrzucał puste kartki? - pytają.
- Ludzie i tak wiedzą, co ma być na nich napisane.
Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy, jaki to z
niego światowy człowiek. Popisywał się, że zna różnych sławnych ludzi.
Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu
Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał
do niego, wyciskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili
parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we
wszystko, co gada Maliniak.
Pewnego razu, do Polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają
chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuje się. Wysiada Bill
i Hillary, podchodzą do Maliniaka, ciskają się jak starzy znajomi, wspominają
jakie stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na
bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca
mu wierzą.
Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć Papieża.
Stoją na placu Świętego Piotra i nagle Maliniak mówi.
- Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z Papieżem
na balkon, pobłogosławi tłum na placu.
- Eeee, zalewasz Maliniak.
- No to zobaczycie...
I faktycznie poszedł gdzie, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia się
Papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W
pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka Arabów i przewodnik pyta łamaną
angielszczyzna:
- Excuse me, panowie, czy moglibyście nam powiedzieć, co to za facet w białym
kitlu stoi na balkonie z Maliniakiem?
Gorbaczow zabawił na jakiej balandze do późna, a raczej do
wczesnego rana, a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryfę i jadą.
Gorbaczow popędza, jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych
światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się
miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu, Gorbaczowowi
nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje, przeleciał przez
jakie czerwone wiatło, a tu ich, cap, drogówka zatrzymała!
Milicjant popatrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili
milicjanta koledzy i pytają się:
- Kto to był?
- Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow!
Wybory w latach 50-tych. Na cianie wisi portret Stalina.
Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci.
- O! Piłsudski.
- Nie Piłsudski, towarzyszko, tylko Josif Wisarionowicz Stalin.
- A co on takiego zrobił ten Stalin?
- On wygnał Niemców z Polski.
- Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich.
Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno
w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i cierką, nie przejmując się, stawia
wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i
wrzeszczy do sprzątaczki:
- Paszła w piiizduuu!!!
- Ja, towariszcz gienieral?
- Niet, Zapadnaja Jewropa!!!
Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się, żeby
zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński
radzi: "Postaw nogę na krzele". Gierek stawia drugą stopę na krzele
i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza:
- Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!
W 1968 r., po słynnym wystawieniu "Dziadów",
delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomółki:
- Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę?
- No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomółka.
- I coście zrobili?
- Zdjęliśmy sztukę.
- Dobrze. A co z reżyserem?
- Został zwolniony z pracy.
- Dobrze. A autor?
- Nie żyje.
- A toście chyba przesadzili...
Z pamiętnika komunisty:
Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin
drugi dzień: włączam telewizor - Lenin
trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin
czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin
piaty dzień: boję się otworzyć konserwę.
- Dziwicie się Kacperek, że nie ma dla was premii?
Przypomnijcie sobie! Na pochodzie pierwszomajowym toście nieśli portret
towarzysza Bieruta, a na ramieniu jakiegoś kundla. A jak powiedziałem
"Kacperek, rzucie to bydlę!", to coście rzucili...?
Spotykają się Clinton, Jelcyn i Pawlak. Pierwszy mówi:
- Słuchajcie, co byście mi poradzili, jeden z moich ministrów jest
narkomanem, ale nie wiem który!
Na to Jelcyn:
- I co to za problem? Jeden z moich jest w mafii, też nie wiem który, to chyba
gorzej, nie?
Wtedy Pawlak:
- No kochani, to jeszcze nic, u mnie któryś jest fachowcem, i też nie mam pojęcia,
kto...
Przyjeżdża Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po
Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko:
- Ja gut, Ja gut.
Na to Wałęsa mówi do Mietka:
- Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś.
Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi:
- Danke.
Na to Wałęsa:
- Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam.
W kawiarni spotykają się dwaj przyjaciele: Amerykanin i
Rosjanin. Obaj opowiadają, jak im się wiedzie. Amerykanin mówi:
- No, oprócz tego wszystkiego, co ci mówiłem, to mam jeszcze 3 samochody.
- Po co ci aż 3 samochody ?
- Jednym jeżdżę do pracy, drugi ma żona na zakupy, a trzecim jedziemy do
przyjaciół. A ty ile masz samochodów?
- Dwa.
- Czemu tylko dwa ? - pyta Amerykanin.
- Jednym żona jeździ po zakupy, drugim ja do pracy.
- No, a do przyjaciół?
- Do przyjaciół to my czołgiem.
Na konferencji prasowej dziennikarka zadaje pytanie naszemu
prezydentowi:
- Fama mówi, ze używa Pan słów, których znaczenia pan mnie zna.
Na co prezydent:
- Niech pani powie tej Famie, ze może mnie pocałować w d*.*ę i vice versa.
Prezydent USA spotkał się z prezydentem Rosji. Rozmawiają
na temat zarobków.
- W USA robotnik zarabia 1.300$ a na życie starcza mu 150$...
- A co z resztą?
- To nas nie obchodzi. A u was?
- U nas robotnik zarabia 5000 rubli a na żywność wydaje 10.000.
- A skąd bierze resztę?
- O, to nas nie obchodzi...
Armia Polska postanowiła stworzyć w czasie wojny partyzantkę
w kraju. Zgłosiło się paru kamikadze. Na przeszkoleniu generał tłumaczy im,
co maja robić:
- Wsadzimy was do samolotu, polecicie nad kraj, 3 minuty od granicy wyskoczycie
ze spadochronem. Pociągniecie za prawa rączkę. Jeśli spadochron zawiedzie,
to za lewa. Wylądujecie koło rzeki, tam w krzakach będzie rower, pod siodełkiem
pistolet i mapa. Tak dotrzecie do oddziału.
Stefan był odważnym chłopem, zgłosił się jak na prawdziwego patriotę
przystało. Leci samolotem, skoczył 3 minuty od granicy jak pan generał
przykazał. Spadając chwyta za prawa rączkę - nic - , za lewa - d*.*a zbita,
dalej nic. Skonsternowany mruczy pod nosem:
- Q*.*a, jak i tego roweru w krzakach nie będzie, to ja pier*.*lę taka
partyzantkę!!!
Podczas jednej z wizyt w Polsce Breżniew został zaprowadzony
przez Gierka do biblioteki. Breżniew chodzi, przegląda książki, nagle w jego
ręce dostał się "Pan Tadeusz". Breżniew zaczyna czytać...:
"Litwo, ojczyzno moja......", wściekły rzuca książkę i pyta się
Gierka:
- Kto to napisał?!!!
Gierek wystraszony nie na żarty:
- Mickiewicz, ale... ale on już nie żyje....
Na to rozpromieniony Breżniew:
- Wiesz co Edziu, za to cię właśnie lubię!
W Muzeum Lenina w Poroninie odbyła się wystawa i konkurs na
zegar najlepiej propagujący pamięć Lenina.
Trzecie miejsce zajął zegar w kształcie sierpa i młota.
Drugie miejsce zajął zegar z kukułka, która wychodziła i robiła:
- Kuku, Lenin, kuku, Lenin, ......
Pierwsze miejsce zajął zegar, z którego wychodził Lenin i robił:
- Kuku, kuku, kuku, .......
W jednym z miast Związku Radzieckiego postanowiono postawić
pomnik Czajkowskiego. W czasie uroczystego odsłonięcia rzeźby oczom obecnych
ukazał się siedzący w fotelu Lenin.
- Miał być pomnik Czajkowskiego - dziwi się jeden z obecnych.
- Wszystko w porządku - odpowiada jeden z widzów - przeczytajcie napis na
cokole: "Towarzysz Lenin słucha muzyki Czajkowskiego".
Późne lata czterdzieste. W celi siedzi trzech gości:
- Za co siedzisz?
- Bo poparłem Gomółkę, a ty za co?
- Bo sprzeciwiałem się Gomółce. E, ty w kacie - za co siedzisz?
- Ja jestem Gomółka.
Rosjanie zaczęli umieszczać na Kubie coraz więcej swoich
wojsk na co Amerykanie zareagowali dyplomatyczną notą:
- Jeśli nie zaprzestaniecie rozmieszczania wojsk na Kubie będziemy musieli użyć
przeciw wam broni atomowej.
Na co Rosjanie odpowiedzieli:
- My w odwecie użyjemy naszej tajnej broni...
Amerykanie nie wiedzieli co to jest ta tajna bron, ale nic sobie z tych przechwałek
nie robili. Po miesiącu ruchy wojsk na Kubie nie ustały wiec Amerykanie
ponowili groźbę z tygodniowym ultimatum, na co Rosjanie odpowiedzieli jak
poprzednio. Po upływie tygodnia na Rosje poleciały rakiety natomiast Rosjanie
wysłali notę:
- W odwecie użyjemy przeciw wam naszej tajnej broni...
Po tygodniu w gazetach amerykańskich można było przeczytać:
- Tysiące zabitych i rannych, zniszczone miasta i miasteczka, a bomba gumowa
nadal skacze...
Pewnego razu wezwano do komitetu znanego malarza i
zaproponowano (!) mu namalowanie plakatu p.t. "Lenin na wakacjach".
Pracowity artysta wziął się od razu do pracy. Po kilku dniach wola
odpowiednie osoby do swojej pracowni, odsłania płótno, a na płótnie: polana
w lesie, na polanie namiot, z namiotu wystają dwie pary nóg, jedna palcami do
góry, druga palcami w dol. Wzburzony jegomość krzyczy:
- Szto eto takoje, szto eto?
- Co? - zapytuje malarz.
- No, no... te nogi.
- Które? Palcami w górę, czy palcami w dół?
- No... palcami w górę.
- Nadiezna Pawłowna Krupska - odpowiada malarz.
- A, a, a... te palcami w dół?
- Dzierżyński.
- Jak to Dzierżyński?!!! A gdzie Lenin??!!!
- Lenin na wakacjach.
|